wtorek, 29 stycznia 2008

Nowy kredyt konsolidacyjny na rynku

W ofercie Banku Gospodarki Żywnościowej dostępny jest nowy produkt – kredyt konsolidacyjny, który stanowi idealne rozwiązanie dla osób zadłużonych w różnych placówkach finansowych lub/i spłacających wiele pożyczek. Atut propozycji banku stanowi możliwość otrzymania wolnych środków na dowolny cel – nawet 30% kwoty zadłużenia klienta ubiegającego się o kredyt.

Oczywiście do otrzymania pożyczki konsolidacyjnej niezbędne jest posiadanie nieruchomości, która będzie zabezpieczeniem spłaty zobowiązania (hipoteka oraz cesja praw z polisy ubezpieczenia nieruchomości).

Pozostałe informacje o kredycie:
 udzielany w PLN, USD, CHF, EUR,
 oprocentowanie zmienne - suma odpowiedniej stopy referencyjnej i marży banku,
 minimalna kwota kredytu to 20 000 zł lub równowartość w walucie wymienialnej,
 splata w ratach równych lub malejących – klient może także skorzystać z 12-miesięcznego okresu karencji w spłacie kapitału,
 maksymalny okres kredytowania wynosi 30 lat.

RRSO dla kredytu konsolidacyjnego udzielonego na okres 360 miesięcy (30 lat) wynosi 6,30% przy założeniach: kwota kredytu – 150.000 PLN, podpisanie umowy – 02.01.2007 r., opłata przygotowawcza – 1%, szacunkowy koszt zabezpieczenia – 1.114 zł, sposób spłaty – równe raty kapitałowo - odsetkowe płatne ostatniego dnia każdego miesiąca, oprocentowanie w oparciu o WIBOR 3M + marża Banku min. 1,75%: 5,95%. Klient posiada Konto Opcja w Banku BGŻ.

Rozpatrzenie wniosku kredytowego trwa 5 dni.

środa, 2 stycznia 2008

Kredyty hipoteczne w 2008 roku będą droższe

Rada Polityki Pieniężnej nie rozpieszcza nas podając kolejne informacje o planowanych podwyżkach stóp procentowych. Kwiecień, czerwiec, sierpień i listopad tego roku to miesiące, w których wyjątkowo mocno odczuliśmy wzrost wartości złotego. Polityka monetarna w naszym kraju znalazła się między przysłowiowym młotem a kowadłem. Szybki wzrost gospodarczy, wzrost płac i rosnąca inflacja to argumenty, których nie sposób zignorować. Jeśli listopadowa zmiana stóp nie wpłynie na obecną sytuację, prawdopodobnie jeszcze nawet w tym roku będzie groziła nam kolejna podwyżka.

Fakty mówią same za siebie i z pewnością niejeden kredytobiorca na własnej skórze zaczął odczuwać zwiększające się koszty związane z obsługą swojego zadłużenia. W najgorszej sytuacji pozostają posiadacze kredytów hipotecznych, gdyż wzrost oprocentowania najdotkliwszy jest w korelacji ze zobowiązaniami długoterminowymi. Od kwietnia 2007 roku RPP podwyższyła oficjalnie stopy procentowe o 1 punkt procentowy. To bardzo dużo w perspektywie 20-sto, 30-sto czy 50-cio letniego okresu spłaty zadłużenia (w zależności od kwoty kredytu od kilkunastu do kilkuset złotych). Do tego dochodzą jeszcze wyższe stawki rynkowe ogłaszane indywidualnie przez banki (np. WIBOR 3M, 6M itp.). Instytucje finansowe zapobiegliwie wyprzedzają o krok podwyżki wprowadzane przez RPP.

Nie mniej jednak Ci, którzy już się zadłużyli mogą mówić o szczęściu w nieszczęściu. Zdaniem specjalistów Gold Finance przyszły rok będzie bowiem przełomowym, jeśli chodzi o zmiany na rynku kredytów hipotecznych. To już nie spekulacje tylko zapowiedzi największych polskich banków, których liberalizm
i elastyczność w stosunku do klientów zostały lekko zachwiane. Kredyty hipoteczne będą droższe. Stawki referencyjne banków według których naliczane jest oprocentowanie będą rosły, bo stale wzrastają koszty ich finansowania. Ponadto już od początku 2008 instytucje finansowe, na podstawie nowych regulacji prawnych (umowa kapitałowa tzw. Bazylea 2), będą zobowiązane do zwiększenia swoich rezerw celem zapewnienia bezpieczeństwa depozytów bankowych. Równie istotny, głównie dla nowych kredytobiorców, będzie wzrost marż. Wszystkie te elementy będą miały wpływ na wzrost kosztów obsługi kredytów i, co za tym idzie, grono kredytobiorców może się znacznie zawęzić.

Znalezienie furtki w tym kredytowym labiryncie nie jest proste, ale… Decyzje polskiego banku centralnego nie mają przełożenia na oprocentowanie kredytów nominowanych w walutach np. frankach szwajcarskich. Oznaczać to może, że tak jak to miało miejsce przed rokiem, wzrośnie ich atrakcyjność (w połowie 2006 roku udział kredytów walutowych kształtował się na poziomie ok. 65%). Różnica w wysokości przeciętnej raty kredytu w CHF może po ostatnich podwyżkach wynosić nawet ponad 10% w stosunku do tej w PLN. Zdaniem Karola Grymuły, Analityka Gold Finance, zabezpieczeniem przed wzrostem miesięcznych rat mogą być również kredyty o stałym oprocentowaniu w całym okresie spłaty wierzytelności. Tego typu produkty posiadają w swej ofercie jedynie 3 banki działające na polskim rynku, a ich popularność jest jeszcze niewielka. Powodem jest oprocentowanie wyższe od standardowego (o ponad 1 %), a mentalność polskiego kredytobiorcy każe szukać najtańszej oferty kredytowej. Jednak w perspektywie czasu, mając na uwadze kolejną falę podwyżek stóp procentowych, mogą one okazać się skutecznym narzędziem obrony przed niepewnym jutrem.

Uwikłani w drożejące kredyty nie traćmy wiary.. są alternatywy – może być lepiej.

oprac. : Gold Finance

W 2008 r. kredyty we frankach odzyskają swój blask

Niemal dwie trzecie pieniędzy pod hipotekę pożyczyliśmy w tym roku w złotych, ale według analityków w 2008 r. kredyty w rodzimej walucie mocno podrożeją i znów bardziej będzie się opłacało pożyczać we frankach szwajcarskich.


Już wiadomo, że kończący się rok był rekordowy dla banków pożyczających pieniądze pod hipotekę. Z danych NBP wynika, że tylko od stycznia do listopada br. Polacy zaciągnęli kredyty mieszkaniowe o wartości ponad 33 mld zł. To więcej niż wzrosły nasze hipoteczne długi w całym, rekordowym do tej pory 2006 roku, kiedy wzięliśmy z banków na własne M równe 30 mld zł.

Bankowcy wciąż odcinają kupony od kończącego się powoli boomu na rynku nieruchomości (ceny mieszkań i domów ustabilizowały się dopiero w ostatnich miesiącach) oraz łatwiejszego niż kiedykolwiek dostępu do kredytu.

Wydłużony okres spłaty (nawet do 40-50 lat), obniżona do minimum marża, pożyczanie kwot przewyższających nawet wartość mieszkania, czy poszerzanie katalogu akceptowanych źródeł dochodu klientów - to tylko niektóre katalizatory rekordowego zainteresowania kredytami.

Renesans kredytów w złotych

W kończącym się roku boom napędzały głównie kredyty w złotych. Polacy po raz pierwszy od wielu lat zaczęli chętniej pożyczać pod hipotekę w rodzimej walucie niż w tańszych frankach szwajcarskich!

Ze statystyk NBP wynika, że do listopada 2007 r. wartość naszego hipotecznego zadłużenia w złotych zwiększyła się o ponad 22 mld zł, zaś tego we frankach - tylko o 12 mld zł. A jeszcze rok wcześniej było odwrotnie - tylko co trzecią złotówkę na zakup mieszkania pożyczaliśmy w rodzimej walucie. Przed dwoma laty zaś proporcje były jeszcze bardziej niekorzystne - w złotówkach wzięliśmy tylko 3 mld zł, podczas gdy we frankach - ponad 12 mld zł!

Z takiego obrotu sprawy najbardziej cieszy się chyba nadzór bankowy, który od lat zastanawiał się, jak ograniczyć kredyty walutowe. Z analiz Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego wynikało, że wielu kredytobiorców nie zdawało sobie sprawy z ryzyka zadłużania się w obcej walucie. W przypadku takich kredytów raty zależą nie tylko od stóp procentowych, ale i od zmian kursów na rynku walutowym. A tych w dłuższej perspektywie nie można przewidzieć.

Półtora roku temu nadzór wprowadził nawet specjalną regulację dla banków (tzw. Rekomendację "S"), zaostrzającą badanie zdolności kredytowej klientów chętnych na kredyty walutowe. Kilka miesięcy temu wiceprezes NBP Krzysztof Rybiński mówił nawet o konieczności wprowadzenia dalszych ograniczeń dla kredytów we frankach szwajcarskich.

Okazało się, że sprawę - przynajmniej na jakiś czas - wyregulował rynek. Małe marże banków na kredyty w złotych i niskie stopy procentowe w Polsce sprawiły, że w pierwszej połowie 2007 r. różnica w ratach kredytów w złotych i we frankach stopniała już tylko do 20-30 zł na każdych pożyczonych 100 tys. zł. To na tyle mało, że wielu kredytobiorców machnęło ręką na nieco wyższe raty i wybierało kredyty w złotych, pozbawione ryzyka walutowego.

Frank znów ucieka złotemu

Do równowagi jeszcze daleko, bo lata dominacji franka szwajcarskiego sprawiły, iż z łącznej sumy 114 mld zł kredytów hipotecznych ponad 63 mld zł stanowią wciąż te we frankach szwajcarskich, a tylko 51 mld zł - złotowe.

I w 2008 r. te proporcje raczej się nie zmienią. A jeśli już, to raczej znów na korzyść franka. Powód? Rosnące stopy procentowe w Polsce. Już w tym roku (głównie w jego drugiej połowie) poszły w górę z 4 do 5 proc., podrażając raty. Owszem, stopy procentowe poszły w górę także w Szwajcarii, ale w tym przypadku wzrost rat zamortyzowało umocnienie się złotego względem franka. Raty liczone we frankach rosły, ale po przeliczeniu na złote wcale nie były wyższe niż do tej pory.

Eksperci portalu eHipoteka.com wyliczyli nam, że rata przeciętnego kredytu we frankach o wartości 300 tys. zł spadła z 1404 zł w styczniu do 1394 zł obecnie. W tym czasie (po wzroście stóp w Szwajcarii) oprocentowanie kredytu wzrosło z 3,5 proc. do prawie 4,2 proc., ale za to kurs franka do złotego obniżył się z 2,37 do 2,18 zł.

W tym samym czasie podobny kredyt w złotych znacznie podrożał. Od stycznia wzrost raty dla pożyczonych 300 tys. zł wyniósł prawie 300 zł. Bo przy kredytach w złotych nic nie zrekompensowało wzrostu oprocentowania - taki kredyt podrożał z 5,3 do 6,8 proc. W efekcie różnica w wysokości raty w złotych i we frankach urosła do 450-500 zł.

W Polsce straszą wielkie stopy

Według Bartosza Michałka z eHipoteka.com w 2008 r. ten trend jeszcze przybierze na sile. - Mocno prawdopodobny jest wzrost stóp procentowych w Polsce i utrzymanie bez zmian, a może nawet ich obniżenie w Szwajcarii. Spodziewam się też utrzymania silnego kursu złotówki. To przełoży się na tańsze kredyty we frankach i droższe w złotych - dowodzi Michałek.

W przedświątecznym tygodniu za dalszym wzrostem stóp procentowych w Polsce opowiedziało się dwoje członków Rady Polityki Pieniężnej. Prof. Dariusz Filar uważa, że może być konieczna podwyżka o 1 pkt. proc. - z obecnych 5 do 6 proc. (o tyle samo stopy wzrosły w 2007 r.). Zaś prof. Halina Wasilewska-Trenkner mówi, że może za rok stopy będą nawet bliżej 7 proc.!

Co to oznacza dla kredytów w złotych? Nic dobrego. Z obliczeń eHipoteka.com wynika, że każde 0,25 proc. podwyżki stóp przekłada się na ratę wyższą o 25 zł w przypadku przeciętnego kredytu wartego 300 tys. zł.

Z drugiej strony eksperci portalu Oferty.net i Open Finance w swoim ostatnim raporcie piszą, że od trzech miesięcy kurs franka wobec złotego ustabilizował się poniżej 2,2 zł, a żeby nastąpiło zrównanie rat kredytów złotowych i frankowych - i to przy założeniu, że stopy w Polsce nie pójdą w górę bardziej niż te w Szwajcarii - kurs szwajcarskiej waluty musiałby skoczyć aż w okolice 2,75 zł. To mało prawdopodobne.

Najpewniej więc przyszły rok na rynku kredytów hipotecznych będzie przebiegał pod znakiem znów sporo tańszych kredytów we frankach. A co z osobami, które - korzystając z tymczasowo korzystniejszych warunków - zaciągnęły ostatnio kredyty w złotych? Będą musiały zacisnąć pasa.

- Dynamika wzrostu rat kredytowych jest bardzo szybka i może zacząć zagrażać słabiej uposażonym gospodarstwom domowym. Niemniej, mając na uwadze wzrost wynagrodzeń w Polsce, sytuacja większości kredytobiorców nie powinna ulec pogorszeniu - pocieszają autorzy raportu Oferty.net i Open Finance.

Źródło: Gazeta Wyborcza