piątek, 23 listopada 2007

Kredyty bez bik. Kredyt bez biku.

Wpis w Bik w większości renomowanych banków jest w różnym stopniu brany pod uwagę przy wyznaczaniu zdolności kredytowej. Im większe problemy posiadaliśmy ze spłatą wcześniejszych kredytów tym trudniej będzie nam o tania pożyczkę. Kredyt dla zadłużonych może być udzielony w ramach tak zwanej pożyczki konsolidacyjnej dzięki której możemy przenieść nasze zadłużenie do jednego banku i spłacać je na korzystnych warunkach. Jeżeli nasza zdolność kredytowa na to pozwala możemy wziąć dodatkowe środki pieniężne w postaci gotówki.

Szczęście na kredyt

Co zrobić, żeby jeszcze na studiach zamieszkać we własnym M?

Mimo zapewnień uśmiechniętych konsultantów nie wszystkie kredyty są przyjazne dla studenckiej kieszeni. Preferencyjne oprocentowanie i korzystny rozkład rat przy kredycie mieszkaniowym pozostają w sferze marzeń.
Kredyt czy pożyczka
Już na etapie wyboru pomiędzy kredytem a pożyczką laik może wpaść w pułapkę, gdyż dla niektórych pożyczka jest po prostu synonimem kredytu. Tymczasem kredyt zawsze zaciągamy w konkretnym celu, na przykład na mieszkanie, a pożyczkę bierzemy na dowolną potrzebę. Co więcej, bank ma prawo sprawdzić, czy za pieniądze z kredytu klient rzeczywiście kupił mieszkanie.
- Do kredytowania mieszkania najlepszym narzędziem są kredyty hipoteczne. Są to również najniżej oprocentowane kredyty na rynku - wyjaśnia Mariusz Wójcik, kierownik Zespołu Produktów Bankowych i Ubezpieczeniowych z firmy doradztwa finansowego Xelion. Kredyt na zakup mieszkania jest zwykle długoterminowy - oznacza to, że bank będzie potrzebował zabezpieczenia w przypadku, gdy kredytobiorca nie będzie w stanie spłacać rat. Najlepszym zabezpieczeniem jest hipoteka. Polega to na tym, że bank jest wpisywany do księgi wieczystej jako współwłaściciel mieszkania. Standardowo raty spłaca się 20 lub 30 lat. Bank Millennium zakłada możliwość rozłożenia kredytu w złotówkach nawet na 40 lat. Gdy decydujemy się na zakup mieszkania z rynku wtórnego, powinniśmy sprawdzić, czy nie jest ono obciążone hipoteką, gdyż przechodzi ona na kupującego. Kredytując takie mieszkanie, bank będzie mógł domagać się zwrotu pieniędzy od nowego właściciela.
Jak otrzymać kredyt?
Na początek składa się prośbę o rozpatrzenie wniosku o kredyt. Nie zawsze otrzymuje się pełną kwotę na zakup mieszkania, niekiedy trzeba dysponować wkładem własnym.
Następnie bank powołuje biegłego, który ocenia wartość rynkową mieszkania. Obecnie większość banków nie pobiera prowizji za samo rozpatrzenie wniosków (BPH, PKO BP, Pekao SA). Za rzeczoznawcę oceniającego mieszkanie płaci się od 150 do 200 złotych. W Millennium za rozpatrzenie i rzeczoznawcę się nie płaci (jednak prowizja od pobrania kredytu wynosi 1 procent). W BPH taka prowizja waha się od 0,5 do 3,5 procent. Następnie bank sprawdza, czy przyszły klient jest dla niego wiarygodny.
Banki stawiają wiele wymogów i zwykle nie są chętne do dawania preferencyjnych kredytów studentom. Przede wszystkim liczą się zarobki, dobra praca to podstawa, najlepiej, gdy umowa o pracę jest podpisana na czas nieokreślony. Dla banku oznacza to, że klient jest wypłacalny i ma zdolność kredytową. Zdolność kredytowa to możliwość spłaty rat po odliczeniu od miesięcznej pensji środków na życie.
Ważny dla banku jest także brak innych kredytów (wlicza się w to zakupy na raty) oraz to, czy osoba ubiegająca się o kredyt figuruje na liście dłużników.

Największą przeszkodą dla studentów jest umowa na czas nieokreślony. Studenci pracują zwykle na umowę o dzieło bądź umowę-zlecenie. Dlatego niektóre banki rezygnują z zabezpieczenia, jakim jest umowa na czas nieokreślony. Nie oznacza to jednak, że pozostałe warunki kredytu będą takie same - wręcz przeciwnie. Skoro bank zrezygnował z jednego zabezpieczenia, będzie chciał zarobić na czym innym. Może to być wyższe oprocentowanie, prowizja od rozpatrzenia wniosku i za ocenę biegłego bądź nakaz ubezpieczenia kredytu. W chwili, gdy ktoś nie jest w stanie płacić rat, zobowiązania przejmuje firma ubezpieczeniowa. Bank PKO BP dopuszcza możliwość udzielenia kredytu osobom pracującym na zlecenie, jeśli przepracowały 12 miesięcy. Podobnie BPH. Millennium wymaga krótszego czasu zatrudnienia - sześciu miesięcy (umowa-zlecenie). Z kolei Pekao SA podchodzi do klienta indywidualnie i nie wyklucza udzielenia kredytu osobom pracującym na zlecenie.
W jakiej walucie?
- Wybór waluty kredytu zależy od skłonności kredytobiorcy do ryzyka - tłumaczy Mariusz Wójcik. - Zaciągnięcie kredytu w walucie obcej wiąże się z ryzykiem kursowym i z ryzykiem wzrostu stopy procentowej. Na razie kredyty we frankach szwajcarskich są atrakcyjne, gdyż rata kredytu w tej walucie jest zwykle niższa niż rata kredytu w złotówkach. Kredyt złotowy jest w tej chwili droższy, ale w perspektywie dwóch lat nasze stopy procentowe powinny znacząco zbliżyć się do stóp procentowych strefy euro. Obecnie różnica między oprocentowaniem na polskim rynku pożyczek międzybankowych a rynkiem europejskim nie przekracza 2,5 punktu procentowego i stale maleje. Dla porównania, przed rokiem różnica ta wynosiła 4,5 punktu procentowego.
Z kolei kredyt walutowy niesie ze sobą ryzyko zmiany kursu, a co za tym idzie - zwiększenia bądź zmniejszenia kwoty rat. Kredyty walutowe warto brać wtedy, kiedy złoty jest słaby, a za walutę płaci się dużo.
Niektóre banki umożliwiają przewalutowanie kredytu, czyli zmianę waluty, w jakiej jest pobierany. W PKO BP kredyt można przewalutować dowolną ilość razy, pod warunkiem że zapłacimy 0,8 procent kwoty, którą jesteśmy winni. W Millennium przewalutowanie na złotówki jest bezpłatne, na pozostałe waluty opłata wynosi 1 procent. W BPH kosztuje to od 150 złotych.
Na co zwrócić uwagę
Przede wszystkim na oprocentowanie. To ono sprawia, że kredyt okazuje się życiową zmorą. Przykładowo biorąc kredyt złotówkowy w wysokości 150 tysięcy złotych na 30 lat, przy rocznym stałym oprocentowaniu 6,5 procent kwota, którą otrzyma bank, wyniesie 268 406 złotych i 33 grosze. Oznacza to, że odsetki wynoszą 118 406 złotych i 33 grosze. Warto negocjować z bankiem niższe odsetki. Tym bardziej jeśli kredyt zostanie rozłożony w czasie na wiele lat.
Niekiedy oprocentowanie się zmniejsza przy wpłacie wkładu własnego. W banku PKO BP, jeśli wkład własny wyniesie 20 procent kwoty kredytu, oprocentowanie maleje o 0,5 procent. W BPH o zmniejszeniu oprocentowania można rozmawiać, gdy wpłaca się również 20 procent kwoty. Warto dokładnie przeczytać aneks do umowy i sprawdzić, czy możliwa jest i pod jakimi warunkami zmiana oprocentowania.
Wolny rynek nie zawsze sprzyja studentom. Ale tak naprawdę tylko od nich zależy, czy umiejętnie będą zarządzali swoimi dochodami i nie wpadną w pułapkę kredytową.
Ela Kowalska
źródło: http://www.studencka.pl

środa, 14 listopada 2007

Co jeszcze można nabyć za kredyt mieszkaniowy - AGD, a może RTV?

Od dłuższego już czasu obserwujemy postępujący wzrost cen mieszkań i nieruchomości w Polsce. Zjawisko to występuje zwłaszcza w dużych miastach i wiąże się ze wzrostem popytu – szczególnie na nowe nieruchomości.

Zakup nowego mieszkania bądź domu to wielka inwestycja, a często nawet bariera finansowa wymagająca zaciągnięcia wysokiego kredytu, w którym udział bierze często cała rodzina. Dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe jest wejście w posiadanie nieruchomości wartej najczęściej kilkaset tysięcy złotych. Zwykle zaraz po podpisaniu aktu notarialnego pojawiają się przeróżne pytania: skąd wziąć środki na wykończenie mieszkania oraz za co je wyposażyć.

Jeśli planujemy całą serię zakupów: meble, sprzęt AGD i RTV, to na pewno bardzo korzystne jest ubieganie się o tani kredyt lub pożyczkę hipoteczną, której zabezpieczeniem będzie posiadana nieruchomość. W ten sposób nawet bardzo wysoka kwota pożyczki czy kredytu może nie stanowić zagrożenia dla budżetu domowego.

O ile pozyskiwanie środków na wykończenie nieruchomości nie jest dziś większym problemem, o tyle wyposażenie mieszkania ze środków pochodzących z kredytu bankowego może być już nieco bardziej kłopotliwe. Oficjalnie żaden z banków, który umożliwia swoim klientom otrzymanie dodatkowych środków na remont czy wykończenie, nie pozwala wykorzystać ich w innych celach, np. zakup sprzętu. Tajemnicą poliszynela jest jednak to, że wiele z nich nie zawsze rozlicza każdą złotówkę przeznaczoną na wykończenie, remont czy też modernizację nieruchomości. Zdarza się, że forma rozliczenia się z pozyskanych środków sprowadza się jedynie do wykonania zdjęć z prac przeprowadzonych w ramach zaplanowanych działań. Jeśli zatem klientowi uda się dość oszczędnie wykorzystać środki przeznaczone na prace wykończeniowe i na jego koncie pozostanie nadwyżka, a bank uzna poziom wykonanych prac za satysfakcjonujący, wówczas środki te można wykorzystać np. na wyposażenie swojego lokum. Zdarza się też, że bank oczekuje jedynie częściowego rozliczenia przekazanych środków (np. 67%), dając tym samym „furtkę” do tego, by pozostałe 33% klient mógł wykorzystać na dowolny cel – np. zakup sprzętu RTV/AGD.

W ofercie kilku banków pojawiła się również możliwość otrzymania kwoty większej niż 100% wartości nieruchomości z przeznaczeniem na tzw. koszty około kredytowe. Banki nie precyzują dokładnie przeznaczenia tej kwoty, ani też nie wymagają rozliczania tychże środków po ich przyznaniu i wypłaceniu na konto. Jeśli zatem bank przyzna klientowi kwotę wyższą niż cena zakupu nieruchomości, a wszelkie niezbędne do pokrycia koszty około kredytowe będą niższe niż dodatkowa kwota, wówczas pozostałe środki klient może przeznaczyć na inne cele. W lepszej sytuacji są klienci, którzy posiadając pewne oszczędności, wnieśli je wcześniej jako wkład własny na poczet zakupu nabywanej nieruchomości, a składając wniosek, domagali się refinansowania części lub całości wniesionych środków – wówczas zrefinansowaną kwotę bank przelewa na konto klienta, a ten może przeznaczyć ją na wyposażenie swojego mieszkania.

Duża konkurencja powoduje, że oferty między bankami zmieniają się w bardzo szybkim tempie – to, co kilka lat temu nie było realne (np. kredyt na 100%), teraz jest standardem. Dodatkowo w ofercie banków pojawiają się bardzo korzystne dla klientów możliwości. Warto śledzić więc sytuację na bieżąco – skredytowanie wyposażenia mieszkania nie jest już dla części banków żadnym problemem. Tylko od naszej decyzji będzie zależeć optymalizacja naszych wydatków i finansów osobistych.

źródło: http://www.krn.pl/krajowy-rynek-nieruchomosci-artykuly/Co-jeszcze-mozna-nabyc-za-kredyt-mieszkaniowy-AGD-a-moze-RTV-2_0_353_1.html

piątek, 2 listopada 2007

Stabilizacja na rynku kredytów mieszkaniowych

Jak zmienia się liczba i wartość udzielanych kredytów w PLN i CHF? Co wpływa na te zmiany: wahania stóp procentowych, wahania kursów walut, rekomendacja S czy jeszcze inne czynniki? Jeżeli inne, to jakie i w jaki sposób?

Ostanie miesiące różniły się od miesięcy pierwszej połowy bieżącego roku. Klienci nie wyrywali sobie z rąk ofert z mieszkaniami, deweloperzy nie zrywali umów, by sprzedać ponownie to samo mieszkanie za znacznie wyższą kwotę. Nie trzeba było kupować cegieł i innych materiałów budowlanych na zapas w obawie, że za tydzień, za tę samą sumę pieniędzy kupilibyśmy ich o 30 proc. mniej. Ceny mieszkań przestały gwałtownie rosnąć. Rynek mieszkaniowy się uspokoił, a co za tym idzie – zmniejszył się popyt na kredyty mieszkaniowe.

W pierwszym kwartale 2007 r. udzielono ponad 70 tys. kredytów mieszkaniowych na sumę ponad 13,1 mld złotych. Jest to odpowiednio o 24 proc. i 67 proc. więcej niż w I kw. 2006 r. Na koniec czerwca br. zadłużenie z tytułu kredytów mieszkaniowych wynosiło 95,5 mld PLN i wzrosło o 50 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Stosunek kredytów dla gospodarstw domowych do PKB wynosi w Polsce ok. 21 proc. – średnia dla UE wynosi ok. 50 proc.

Zapotrzebowanie na mieszkania jest spore – według szacunków zgłasza je około 1 mln gospodarstw domowych. Kupno 2-pokojowego mieszkania na rynku wtórnym nie jest jednak takie proste. W większych miastach Polski musimy przeznaczyć na to kwotę od 250 000 do 350 000 zł. Nie każdy może sobie pozwolić na taki wydatek, biorąc choćby pod uwagę rosnące stopy procentowe. W sierpniu 2006 r. wysokość oprocentowania WIBOR 3M, według którego banki pożyczają między sobą, a także swoim klientom pieniądze, wynosiła 4,22 proc. – dziś jest ona na poziomie 4,49 proc. Jaki to ma bezpośredni wpływ na przeciętnego Kowalskiego? Zakładając, że w ubiegłym roku płacił ratę kredytu zaciągniętego na 30 lat na kwotę 300 000 w wysokości ok. 1650 zł, dziś jest to już ponad 1800 zł. Dochodzi do tego wprowadzona w ubiegłym roku przez Komisję Nadzoru Bankowego Rekomendacja S, zgodnie z którą banki nie tylko muszą w pierwszej kolejności proponować kredyty w złotych, lecz także obliczać zdolność kredytową jak dla kredytu złotowego, nawet jeśli będzie on w obcej walucie. Jeszcze na początku ubiegłego roku 95 proc. udzielanych kredytów była we frankach szwajcarskich, dziś ta proporcja w stosunku do złotego jest niższa i kształtuje się na poziomie 70 proc. Wielu klientów nie stać na to, by płacić ratę w złotych, która w zależności od kwoty kredytu może być wyższa o kilkaset złotych od raty w walucie obcej.

Do tego wszystkiego dochodzi sytuacja zza oceanu. Banki wystraszyły się zawirowań z kredytami „subprime” na rynkach amerykańskich i zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów na cele mieszkaniowe.

Przez ostatnie kilka lat obserwowaliśmy istny boom na rynku nieruchomości. Ceny nie rosły – one galopowały. Obecnie widoczne są oznaki pewnego wyhamowania, ale nie można tego nazwać końcem hossy na rynkach nieruchomości, a tym samym na rynku kredytów zabezpieczonych hipoteką. Zapotrzebowanie na mieszkania jest duże. Polacy stają się coraz zamożniejszym narodem i chcą mieszkać w nowych, przestronnych mieszkaniach. Ci, którzy pracują za granicą bardzo często myślą o powrocie do kraju i chcą zamieszkać w wymarzonym domu. Ponieważ ich bieżące zarobki są zbyt niskie, muszą posiłkować się kredytem. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 6 lat relacja kredytów dla ludności do PKB może w Polsce wynieść ok. 30 proc. Warto też zauważyć, że mimo rosnącego zadłużenia, wzrasta też wartość oszczędności zgromadzonych przez gospodarstwa domowe. W czerwcu 2007 wzrosła ona do poziomu 673,9 mld PLN (od początku roku nasze oszczędności zwiększyły się o 15,4 proc.). Jest to dobry prognostyk na przyszłość – że nie powtórzy się u nas sytuacja ze Stanów Zjednoczonych w momencie zwiększenia stóp procentowych.

Konkludując – rynek powoli się stabilizuje. Mimo wzrostu stóp procentowych w Polsce i Szwajcarii, nie spadł diametralnie popyt na kredyty hipoteczne. Stagnacji w tym segmencie nie widać, nie powinna także tego zmienić przewidywana kolejna podwyżka stóp.

Źródło: Money Expert, 2007.10.31

Kredyt konsolidacyjny

Jeżeli spłacają Państwo kilka drogich kredytów to warto zastosować rozwiązanie jakim jest kredyt konsolidacyjny. Dzięki spłacie wszystkich posiadanych przez Państwa zobowiązań jednym kredytem hipotecznym mogą Państwo zmniejszyć wysokość miesięcznych opłat nawet o połowę.

Kredytem konsolidacyjnym można spłacić następujące zobowiązania:

  • kredyt mieszkaniowy
  • kredyt samochodowy
  • kredyt gotówkowy
  • kartę kredytową
  • linię kredytową w rachunku bieżącym.

Zalety kredytu konsolidacyjnego

  • spłata tylko jednej raty miesięcznie, która może być niższa nawet o 50% od sumy płaconych dotychczas rat
  • okres kredytowania nawet do 30 lat
  • kwota kredytu może stanowić nawet 100% wartości nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie
  • możliwość wyboru waluty spośród PLN, CHF, EUR, USD.