wtorek, 24 lutego 2009

Kredyty hipoteczne dla młodych rodzin

Plany związane z powiększeniem rodziny, ani okres oczekiwania na małego potomka, wcale nie musi oznaczać rezygnacji z powiększenia mieszkania. Dzięki odpowiednim kredytom adresowanym dla młodych rodziców, nie będziecie musieli martwić się gdzie ustawić łóżeczko, wózek, szafki na rzeczy malucha. Odpowiedni kredyt hipoteczny pozwoli Wam na zakup lub budowę większego lokum:) GE Money Bank idzie z pomocą!

GE Money Bank w zupełnie inny sposób określa zdolność kredytową. Dla uzyskania kredytu nie jest konieczna stała praca na pełen etat, równie ważne są dochody uzyskiwane z innych źródeł, częstych dla młodych rodziców, jak umowa na czas określony, umowy o dzieło, umowy zlecenia, kontrakty okresowe, dochody z wynajmu nieruchomości czy działalność gospodarcza rozliczana na zasadach ryczałtu oraz karty podatkowej.

GE Money Bank wykazuje dużą elastyczność w kwestii dochodów rodzica w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego gdyż akceptowane są dochody rodzica, który przebywa na urlopie macierzyńskim i który po zakończeniu urlopu zamierza powrócić do pracy, a także dochody rodzica wracającego z urlopu wychowawczego. 

Jeśli mimo tych udogodnień nie macie zdolności kredytowej, warto pomyśleć o innych rozwiązaniach zwiększających szansę uzyskania kredytu. Można poprosić rodziców aby przystąpili do kredytu, wtedy ich dochody także będą liczone do zdolności kredytowej, co pozwoli Wam na otrzymanie kredytu w satysfakcjonującej wysokości; można też skupić się na najdłuższych oferowanych okresach kredytowania, który zawsze wiąże się ze zmniejszeniem miesięcznej raty; czasami wystarczy konsolidacja innych zobowiązań, bo wtedy nie będą one brane pod uwagę przy liczeniu zdolności kredytowej. 

Możecie także skorzystać z kredytów z tzw. odroczoną spłatą kapitału (nawet do 10 lat), w tym czasie miesięczna rata spłaty może być niższa nawet o 30%, co w wielu przypadkach umożliwia Wam spłatę raty nawet, jeśli jedno z Was nie uzyskuje dochodów i pozwoli na uzyskanie wyższej kwoty kredytu. 

Koniecznie sprawdźcie, czy istnieje możliwość skorzystania z przerwy w trakcie spłaty kredytu tzw. wakacji kredytowych. GE Money Bank oferuje aż do 3 miesięcy przerwy w spłacie rat kredytu po przyjściu dziecka na świat. 

Kredytem hipotecznym możecie sfinansować wiele potrzeb, zarówno mieszkaniowych np.: zakup, budowę, lub remont nieruchomości, jak i konsumpcyjnych np.: środki na dowolny cel lub na spłatę różnych zobowiązań finansowych (tzw. konsolidacja). Warto wspomnieć, że wszystkie te potrzeby czy plany możecie sfinansować jednym kredytem.
Część kredytu możecie przeznaczyć na zakup nowego mieszkania, część na spłatę zobowiązań finansowych, a pozostałą kwotę przeznaczyć na dowolny cel np.: wymarzone mebelki do pokoju Waszego malucha. 

Zabezpieczeniem kredytu hipotecznego jest nieruchomość – może to być nieruchomość, którą budujecie, już posiadacie lub, którą planujecie kupić. Istnieje możliwość zabezpieczenia kredytu hipotecznego na kilku nieruchomościach.


poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Karty kredytowe Visa

Kartę kredytową Visa warto mieć w swoim portfelu nawet wtedy, gdy mamy już kartę debetową
– a uzyskanie karty kredytowej staje się coraz łatwiejsze:
  • karta kredytowa nie musi być powiązana z naszym rachunkiem bankowym
  • limit wymaganych dochodów jest coraz niższy.
Karta kredytowa Visa – która swoje największe zalety ujawnia wtedy, gdy znajdujemy się w sytuacji niezaplanowanej – jest teraz dostępna niemal dla każdego, kto chciałby z tych zalet skorzystać.

Kupujesz, kiedy potrzebujesz – płacisz, kiedy możesz lub kiedy Ci wygodnie.

Karta kredytowa Visa to nowoczesny instrument płatniczy; zgodnie z tą nazwą, powinna służyć przede wszystkim do płacenia za towary i usługi – nie do wypłacania pieniędzy z bankomatu (jeśli użyjemy karty kredytowej do wypłacenia gotówki z bankomatu, odsetki będą naliczone od dnia tej operacji).

Co ważne, rozsądne używanie karty nie oznacza konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów (odsetek). Wręcz przeciwnie – jeśli spłacamy całość zobowiązań w terminie, korzystamy z pieniędzy banku nie płacąc z tego tytułu żadnych odsetek.

Płacąc kartą kredytową Visa zamiast gotówką, można mądrze planować wydatki. Dzięki zestawieniu transakcji – wyciągu z rachunku karty – pod koniec każdego okresu rozliczeniowego widzimy wyraźnie:
  • na co wydaliśmy pieniądze,
  • czy wykorzystaliśmy cały limit kredytu,
  • czy i ile pieniędzy zostaje nam do wykorzystania w kolejnym okresie rozliczeniowym,
  • ile pieniędzy powinniśmy spłacić.

Kupujesz, kiedy potrzebujesz – wygodnie.

Karta kredytowa Visa to wygodny instrument płatniczy. Można nią płacić za zakupy w Polsce i za granicą – dzięki czemu m.in. nie trzeba odwiedzać kantoru przed wyjazdem. Nie ma przy tym znaczenia, czy są to drobne, codzienne zakupy czy większe wydatki.

Karty są też popularnym środkiem płatniczym w Internecie i do płatności na odległość (np. przez telefon).

Kupujesz, kiedy potrzebujesz – bezpiecznie.

Każda transakcja dokonana kartą kredytową Visa wymaga potwierdzenia – przez złożenie podpisu lub wprowadzenie kodu PIN. Nawet w sytuacji, gdy karta zostanie skradziona odpowiedzialność użytkownika karty za nieuprawnione transakcje jest ustawowo ograniczona. Co więcej, wiele banków oferuje możliwość dodatkowego ubezpieczenia od następstw takich nieprzyjemnych zdarzeń.

Kupujesz, kiedy potrzebujesz – i korzystasz z dodatkowych usług.

Z kartą kredytową Visa – w zależności od banku, który wydał kartę – często wiążą się dodatkowe usługi, przykładowo:
  • ubezpieczenia (w tym ubezpieczenia podróżne),
  • pakiety assistance (dzięki którym można uzyskać pomoc w nagłych sytuacjach),
  • programy rabatowe (dzięki którym wiele towarów czy usług można nabyć po niższych cenach).
Są też partnerskie karty kredytowe Visa oraz tzw. karty affinity – dzięki którym płacąc za zakupy można jednocześnie wspierać cele dobroczynne, np. działalność wybranej fundacji.

Karta kredytowa Visa – z kredytu korzystasz, jeśli tego chcesz lub potrzebujesz.

Z kartą kredytową Visa mamy wybór: czy cały kredyt spłacić od razu i w czasie wyznaczonym przez bank (wtedy: bez odsetek), czy rozłożyć płatność na raty (kosztem odsetek naliczanych przez bank). Karta kredytowa to wygodne narzędzie płatnicze, szczególnie w sytuacji, gdy dokonujemy dużych lub nieplanowanych zakupów – lecz zawsze należy pamiętać o tym, by nie pożyczać więcej niż jesteśmy w stanie spłacić. Dowiedz się więcej na temat kredytu (tutaj) lub zobacz, jak możesz wyliczyć i zarządzać swoim domowym budżetem (tutaj).

Karta kredytowa Visa – gdzie możesz ją dostać?

Wg danych NBP już więcej niż co czwarta karta płatnicza wydana w Polsce to karta kredytowa; wśród nich jest ponad 3,7 mln kart kredytowych Visa. O kartę kredytową Visa możesz się ubiegać w jednym z 25 banków, których listę oraz linki do bankowych stron poświęconych kartom kredytowym znajdziesz poniżej:

otwiera nowe okno AIG Bank Polska S.A.
otwiera nowe okno Bank BPH SA
otwiera nowe okno Bank Millennium S.A.
otwiera nowe okno Bank Ochrony Środowiska S.A.
otwiera nowe okno Bank Pekao S.A.
otwiera nowe okno Bank Polskiej Spółdzielczości SA i zrzeszone Banki Spółdzielcze
otwiera nowe okno Bank Zachodni WBK S.A.
otwiera nowe okno BGŻ S.A.
otwiera nowe okno Citi Handlowy
otwiera nowe okno Dominet Bank S.A.
otwiera nowe okno Eurobank S.A.
otwiera nowe okno Fortis Bank Polska SA
otwiera nowe okno GE Money Bank S.A.
otwiera nowe okno GETIN Bank S.A.
otwiera nowe okno ING Bank Śląski S.A.
otwiera nowe okno Inteligo
otwiera nowe okno Kredyt Bank
otwiera nowe okno LUKAS Bank SA
otwiera nowe okno mBank
otwiera nowe okno MultiBank
otwiera nowe okno PKO Bank Polski
otwiera nowe okno Polbank EFG
otwiera nowe okno Raiffeisen Bank Polska S.A.
otwiera nowe okno Spółdzielcza Grupa Bankowa (zrzeszone Banki Spółdzielcze i Gospodarczy Bank Wielkopolski SA)
otwiera nowe okno Toyota Bank Polska S.A.

wtorek, 5 lutego 2008

Co lepsze - karta kredytowa czy kredyt gotówkowy?

Wybór środka kredytowania należy rozpocząć od celu, na jaki chcemy przeznaczyć te dodatkowe pieniądze, które pojawią się w naszym budżecie. Porównując kredyt gotówkowy z kartą kredytową, należy wziąć pod uwagę nie tylko koszty i dostępność, ale również dalsze losy takiego produktu.

Większość klientów przy zakupie konkretnego, wymarzonego produktu decyduje się na sprzedaż ratalną, lub kredyt konsumpcyjny w swoim banku. Oprocentowanie w bankach zaczyna się od 8,5% i sięga nawet 20%. Tak szeroka rozpiętość jest uzależniona od kwoty kredytu, czy okresu kredytowania. Istotne jest również czy przyszły kredytobiorca jest obecnie klientem danego banku, czy przyszedł „z ulicy”. Jednak odsetki to nie wszystko. Musimy również zwrócić uwagę na prowizję od uruchomienia kredytu oraz na dodatkowe ukryte koszty, np.: ubezpieczenia.

Pierwsza opłata może wynieść od 0 do 5% i jej wysokość jest uzależniona od takich samych czynników, co oprocentowanie. Ubezpieczenia nie zawsze są obowiązkowe, a rezygnacja z nich może obniżyć nam ratę. Okres takiego kredytu może być rozciągnięty nawet do sześciu lat. Należy jednak pamiętać o zasadzie: im dłuższy okres kredytowania, tym więcej odsetek musimy oddać bankowi, czyli będzie nas drożej kosztował. Kredyt zostaje przelany na nasze konto, banki nie interesują się jego faktycznym przeznaczeniem. Ważne, aby raty były spłacane w terminie.

W przypadku kart kredytowych współpraca klienta z bankiem również jest długoterminowa. Przeważnie wydawane są na dwa lata z możliwością automatycznego przedłużenia na kolejne dwa. Dostępność obu produktów jest jednakowa: klient składa wniosek wraz z resztą wymaganych dokumentów i czeka na decyzję banku. Procedury przyznawania wysokości limitu na karcie lub wysokości kredytu są podobne. Jedno i drugie nie jest zabezpieczone, więc ryzyko dla banku jest podobne. Banki bardzo często wychodzą z inicjatywą do klientów i same proponują swoje produkty kredytowe. Wystarczy tylko wstąpić do oddziału i podpisać umowę, bez gromadzenia innych dokumentów i oczekiwania na decyzję.

Jeśli korzystamy z karty z głową i spłacamy całkowicie zadłużenie, koszt w tej sytuacji może być niewielki i znacznie mniejszy w porównaniu z kredytem. Wtedy nie wchodzimy w kredyt, więc nie interesuje nas oprocentowanie. Trzeba pamiętać o tym, że karta kredytowa nie jest kartą bankomatową. Wypłaty z automatu słono kosztują, oprocentowanie od takich transakcji jest wysokie, w granicach 18-20% oraz niemałe prowizje, bo rzędu od 7 do 9% za transakcję!

Gdy nie jesteśmy w stanie spłacić całego zadłużenia z karty z poprzedniego miesiąca, wg. umowy z bankiem, spłacamy mniejszą część. I tu już się kredytujemy, czyli od pozostałej niespłaconej części płacimy wysokie odsetki od 12 do 20% w skali roku. Atutem karty jest długi termin płatności, tzn. nasze zakupy mają odroczoną płatność. I tu banki się prześcigają. Jedni w reklamach mówią, że jest to 54 dni, niektóre nawet 59 dni. Do ogólnego kosztu obsługi karty musimy doliczyć koszt jej wydania, oraz opłatę roczną. Nie ma nic za darmo i nawet, gdy przez pierwszy rok jesteśmy z tej opłaty zwolnieni, to już w następnym zapłacimy od 50 do 200 czy nawet 500 zł, jeśli jest to karta złota. Oczywiście nie możemy zapomnieć o pakietach ubezpieczeń, które w przypadku kart są bardzo istotne.

Atutem przemawiającym za kartą jest szereg dodatkowych usług, które są w pakiecie. Mogą to być darmowe lub rabatowe systemy współpracy z różnymi firmami z różnych branż. Nie można zapomnieć również o prestiżu i wygodzie w użytkowaniu karty. Największym atutem karty jest jej dostępność: korzystamy z niej wtedy, gdy chcemy.

Na koniec spojrzenie w przyszłość. Być może już niedługo będziemy mogli korzystać z kart kredytowych wydanych we Włoszech, niemieckich kredytów ratalnych, bądź zaciągać kredyty gotówkowe w innych krajach Unii, co może być dla nas tańszą alternatywą. Nasze rodzime banki będą musiały zareagować tańszą ofertą, co będzie również korzystne dla nas, konsumentów.

Słownik terminów finansowych:

Limit na karcie – indywidualnie przyznawany limit kredytowy do karty kredytowej. Wysokość limitu uzależniona jest od możliwości finansowych klientów czyli od zdolności kredytowej.

Odroczenie płatności – termin spłaty zadłużenia karty kredytowej wyrażony w dniach od momentu wysłania wyciągu z karty.

Karol Grymuła
Analityk Gold Finance

http://banki.wp.pl

wtorek, 29 stycznia 2008

Nowy kredyt konsolidacyjny na rynku

W ofercie Banku Gospodarki Żywnościowej dostępny jest nowy produkt – kredyt konsolidacyjny, który stanowi idealne rozwiązanie dla osób zadłużonych w różnych placówkach finansowych lub/i spłacających wiele pożyczek. Atut propozycji banku stanowi możliwość otrzymania wolnych środków na dowolny cel – nawet 30% kwoty zadłużenia klienta ubiegającego się o kredyt.

Oczywiście do otrzymania pożyczki konsolidacyjnej niezbędne jest posiadanie nieruchomości, która będzie zabezpieczeniem spłaty zobowiązania (hipoteka oraz cesja praw z polisy ubezpieczenia nieruchomości).

Pozostałe informacje o kredycie:
 udzielany w PLN, USD, CHF, EUR,
 oprocentowanie zmienne - suma odpowiedniej stopy referencyjnej i marży banku,
 minimalna kwota kredytu to 20 000 zł lub równowartość w walucie wymienialnej,
 splata w ratach równych lub malejących – klient może także skorzystać z 12-miesięcznego okresu karencji w spłacie kapitału,
 maksymalny okres kredytowania wynosi 30 lat.

RRSO dla kredytu konsolidacyjnego udzielonego na okres 360 miesięcy (30 lat) wynosi 6,30% przy założeniach: kwota kredytu – 150.000 PLN, podpisanie umowy – 02.01.2007 r., opłata przygotowawcza – 1%, szacunkowy koszt zabezpieczenia – 1.114 zł, sposób spłaty – równe raty kapitałowo - odsetkowe płatne ostatniego dnia każdego miesiąca, oprocentowanie w oparciu o WIBOR 3M + marża Banku min. 1,75%: 5,95%. Klient posiada Konto Opcja w Banku BGŻ.

Rozpatrzenie wniosku kredytowego trwa 5 dni.

środa, 2 stycznia 2008

Kredyty hipoteczne w 2008 roku będą droższe

Rada Polityki Pieniężnej nie rozpieszcza nas podając kolejne informacje o planowanych podwyżkach stóp procentowych. Kwiecień, czerwiec, sierpień i listopad tego roku to miesiące, w których wyjątkowo mocno odczuliśmy wzrost wartości złotego. Polityka monetarna w naszym kraju znalazła się między przysłowiowym młotem a kowadłem. Szybki wzrost gospodarczy, wzrost płac i rosnąca inflacja to argumenty, których nie sposób zignorować. Jeśli listopadowa zmiana stóp nie wpłynie na obecną sytuację, prawdopodobnie jeszcze nawet w tym roku będzie groziła nam kolejna podwyżka.

Fakty mówią same za siebie i z pewnością niejeden kredytobiorca na własnej skórze zaczął odczuwać zwiększające się koszty związane z obsługą swojego zadłużenia. W najgorszej sytuacji pozostają posiadacze kredytów hipotecznych, gdyż wzrost oprocentowania najdotkliwszy jest w korelacji ze zobowiązaniami długoterminowymi. Od kwietnia 2007 roku RPP podwyższyła oficjalnie stopy procentowe o 1 punkt procentowy. To bardzo dużo w perspektywie 20-sto, 30-sto czy 50-cio letniego okresu spłaty zadłużenia (w zależności od kwoty kredytu od kilkunastu do kilkuset złotych). Do tego dochodzą jeszcze wyższe stawki rynkowe ogłaszane indywidualnie przez banki (np. WIBOR 3M, 6M itp.). Instytucje finansowe zapobiegliwie wyprzedzają o krok podwyżki wprowadzane przez RPP.

Nie mniej jednak Ci, którzy już się zadłużyli mogą mówić o szczęściu w nieszczęściu. Zdaniem specjalistów Gold Finance przyszły rok będzie bowiem przełomowym, jeśli chodzi o zmiany na rynku kredytów hipotecznych. To już nie spekulacje tylko zapowiedzi największych polskich banków, których liberalizm
i elastyczność w stosunku do klientów zostały lekko zachwiane. Kredyty hipoteczne będą droższe. Stawki referencyjne banków według których naliczane jest oprocentowanie będą rosły, bo stale wzrastają koszty ich finansowania. Ponadto już od początku 2008 instytucje finansowe, na podstawie nowych regulacji prawnych (umowa kapitałowa tzw. Bazylea 2), będą zobowiązane do zwiększenia swoich rezerw celem zapewnienia bezpieczeństwa depozytów bankowych. Równie istotny, głównie dla nowych kredytobiorców, będzie wzrost marż. Wszystkie te elementy będą miały wpływ na wzrost kosztów obsługi kredytów i, co za tym idzie, grono kredytobiorców może się znacznie zawęzić.

Znalezienie furtki w tym kredytowym labiryncie nie jest proste, ale… Decyzje polskiego banku centralnego nie mają przełożenia na oprocentowanie kredytów nominowanych w walutach np. frankach szwajcarskich. Oznaczać to może, że tak jak to miało miejsce przed rokiem, wzrośnie ich atrakcyjność (w połowie 2006 roku udział kredytów walutowych kształtował się na poziomie ok. 65%). Różnica w wysokości przeciętnej raty kredytu w CHF może po ostatnich podwyżkach wynosić nawet ponad 10% w stosunku do tej w PLN. Zdaniem Karola Grymuły, Analityka Gold Finance, zabezpieczeniem przed wzrostem miesięcznych rat mogą być również kredyty o stałym oprocentowaniu w całym okresie spłaty wierzytelności. Tego typu produkty posiadają w swej ofercie jedynie 3 banki działające na polskim rynku, a ich popularność jest jeszcze niewielka. Powodem jest oprocentowanie wyższe od standardowego (o ponad 1 %), a mentalność polskiego kredytobiorcy każe szukać najtańszej oferty kredytowej. Jednak w perspektywie czasu, mając na uwadze kolejną falę podwyżek stóp procentowych, mogą one okazać się skutecznym narzędziem obrony przed niepewnym jutrem.

Uwikłani w drożejące kredyty nie traćmy wiary.. są alternatywy – może być lepiej.

oprac. : Gold Finance

W 2008 r. kredyty we frankach odzyskają swój blask

Niemal dwie trzecie pieniędzy pod hipotekę pożyczyliśmy w tym roku w złotych, ale według analityków w 2008 r. kredyty w rodzimej walucie mocno podrożeją i znów bardziej będzie się opłacało pożyczać we frankach szwajcarskich.


Już wiadomo, że kończący się rok był rekordowy dla banków pożyczających pieniądze pod hipotekę. Z danych NBP wynika, że tylko od stycznia do listopada br. Polacy zaciągnęli kredyty mieszkaniowe o wartości ponad 33 mld zł. To więcej niż wzrosły nasze hipoteczne długi w całym, rekordowym do tej pory 2006 roku, kiedy wzięliśmy z banków na własne M równe 30 mld zł.

Bankowcy wciąż odcinają kupony od kończącego się powoli boomu na rynku nieruchomości (ceny mieszkań i domów ustabilizowały się dopiero w ostatnich miesiącach) oraz łatwiejszego niż kiedykolwiek dostępu do kredytu.

Wydłużony okres spłaty (nawet do 40-50 lat), obniżona do minimum marża, pożyczanie kwot przewyższających nawet wartość mieszkania, czy poszerzanie katalogu akceptowanych źródeł dochodu klientów - to tylko niektóre katalizatory rekordowego zainteresowania kredytami.

Renesans kredytów w złotych

W kończącym się roku boom napędzały głównie kredyty w złotych. Polacy po raz pierwszy od wielu lat zaczęli chętniej pożyczać pod hipotekę w rodzimej walucie niż w tańszych frankach szwajcarskich!

Ze statystyk NBP wynika, że do listopada 2007 r. wartość naszego hipotecznego zadłużenia w złotych zwiększyła się o ponad 22 mld zł, zaś tego we frankach - tylko o 12 mld zł. A jeszcze rok wcześniej było odwrotnie - tylko co trzecią złotówkę na zakup mieszkania pożyczaliśmy w rodzimej walucie. Przed dwoma laty zaś proporcje były jeszcze bardziej niekorzystne - w złotówkach wzięliśmy tylko 3 mld zł, podczas gdy we frankach - ponad 12 mld zł!

Z takiego obrotu sprawy najbardziej cieszy się chyba nadzór bankowy, który od lat zastanawiał się, jak ograniczyć kredyty walutowe. Z analiz Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego wynikało, że wielu kredytobiorców nie zdawało sobie sprawy z ryzyka zadłużania się w obcej walucie. W przypadku takich kredytów raty zależą nie tylko od stóp procentowych, ale i od zmian kursów na rynku walutowym. A tych w dłuższej perspektywie nie można przewidzieć.

Półtora roku temu nadzór wprowadził nawet specjalną regulację dla banków (tzw. Rekomendację "S"), zaostrzającą badanie zdolności kredytowej klientów chętnych na kredyty walutowe. Kilka miesięcy temu wiceprezes NBP Krzysztof Rybiński mówił nawet o konieczności wprowadzenia dalszych ograniczeń dla kredytów we frankach szwajcarskich.

Okazało się, że sprawę - przynajmniej na jakiś czas - wyregulował rynek. Małe marże banków na kredyty w złotych i niskie stopy procentowe w Polsce sprawiły, że w pierwszej połowie 2007 r. różnica w ratach kredytów w złotych i we frankach stopniała już tylko do 20-30 zł na każdych pożyczonych 100 tys. zł. To na tyle mało, że wielu kredytobiorców machnęło ręką na nieco wyższe raty i wybierało kredyty w złotych, pozbawione ryzyka walutowego.

Frank znów ucieka złotemu

Do równowagi jeszcze daleko, bo lata dominacji franka szwajcarskiego sprawiły, iż z łącznej sumy 114 mld zł kredytów hipotecznych ponad 63 mld zł stanowią wciąż te we frankach szwajcarskich, a tylko 51 mld zł - złotowe.

I w 2008 r. te proporcje raczej się nie zmienią. A jeśli już, to raczej znów na korzyść franka. Powód? Rosnące stopy procentowe w Polsce. Już w tym roku (głównie w jego drugiej połowie) poszły w górę z 4 do 5 proc., podrażając raty. Owszem, stopy procentowe poszły w górę także w Szwajcarii, ale w tym przypadku wzrost rat zamortyzowało umocnienie się złotego względem franka. Raty liczone we frankach rosły, ale po przeliczeniu na złote wcale nie były wyższe niż do tej pory.

Eksperci portalu eHipoteka.com wyliczyli nam, że rata przeciętnego kredytu we frankach o wartości 300 tys. zł spadła z 1404 zł w styczniu do 1394 zł obecnie. W tym czasie (po wzroście stóp w Szwajcarii) oprocentowanie kredytu wzrosło z 3,5 proc. do prawie 4,2 proc., ale za to kurs franka do złotego obniżył się z 2,37 do 2,18 zł.

W tym samym czasie podobny kredyt w złotych znacznie podrożał. Od stycznia wzrost raty dla pożyczonych 300 tys. zł wyniósł prawie 300 zł. Bo przy kredytach w złotych nic nie zrekompensowało wzrostu oprocentowania - taki kredyt podrożał z 5,3 do 6,8 proc. W efekcie różnica w wysokości raty w złotych i we frankach urosła do 450-500 zł.

W Polsce straszą wielkie stopy

Według Bartosza Michałka z eHipoteka.com w 2008 r. ten trend jeszcze przybierze na sile. - Mocno prawdopodobny jest wzrost stóp procentowych w Polsce i utrzymanie bez zmian, a może nawet ich obniżenie w Szwajcarii. Spodziewam się też utrzymania silnego kursu złotówki. To przełoży się na tańsze kredyty we frankach i droższe w złotych - dowodzi Michałek.

W przedświątecznym tygodniu za dalszym wzrostem stóp procentowych w Polsce opowiedziało się dwoje członków Rady Polityki Pieniężnej. Prof. Dariusz Filar uważa, że może być konieczna podwyżka o 1 pkt. proc. - z obecnych 5 do 6 proc. (o tyle samo stopy wzrosły w 2007 r.). Zaś prof. Halina Wasilewska-Trenkner mówi, że może za rok stopy będą nawet bliżej 7 proc.!

Co to oznacza dla kredytów w złotych? Nic dobrego. Z obliczeń eHipoteka.com wynika, że każde 0,25 proc. podwyżki stóp przekłada się na ratę wyższą o 25 zł w przypadku przeciętnego kredytu wartego 300 tys. zł.

Z drugiej strony eksperci portalu Oferty.net i Open Finance w swoim ostatnim raporcie piszą, że od trzech miesięcy kurs franka wobec złotego ustabilizował się poniżej 2,2 zł, a żeby nastąpiło zrównanie rat kredytów złotowych i frankowych - i to przy założeniu, że stopy w Polsce nie pójdą w górę bardziej niż te w Szwajcarii - kurs szwajcarskiej waluty musiałby skoczyć aż w okolice 2,75 zł. To mało prawdopodobne.

Najpewniej więc przyszły rok na rynku kredytów hipotecznych będzie przebiegał pod znakiem znów sporo tańszych kredytów we frankach. A co z osobami, które - korzystając z tymczasowo korzystniejszych warunków - zaciągnęły ostatnio kredyty w złotych? Będą musiały zacisnąć pasa.

- Dynamika wzrostu rat kredytowych jest bardzo szybka i może zacząć zagrażać słabiej uposażonym gospodarstwom domowym. Niemniej, mając na uwadze wzrost wynagrodzeń w Polsce, sytuacja większości kredytobiorców nie powinna ulec pogorszeniu - pocieszają autorzy raportu Oferty.net i Open Finance.

Źródło: Gazeta Wyborcza

sobota, 29 grudnia 2007

Jak wybrać kredyt mieszkaniowy?

Wybierając kredyt powinno się zwrócić uwagę na:

  • oprocentowanie kredytu
  • w jakich walutach można wziąć kredyt
  • jak długo trzeba czekać na rozpatrzenie wniosku
  • jakie bank pobiera opłaty za przyznanie kredytu
  • jakich dokumentów wymaga bank
  • jak jest ustalane oprocentowanie kredytu
  • jaki jest spread danego banku
  • czy kredyt można szybciej spłacić
  • czy kredyt można przewalutować
  • jakie są pobierane opłaty za wcześniejszą spłatę i przewalutowanie